BORNE SULINOWO
____________________

 

          Jest takie miasto w Polsce, bardzo nietypowe. Tutaj idąc ulicą, bądź leśną drogą nie wiesz co kryję się pod twoimi stopami. Czy schron, jak mówią lokalne legendy – 
z radioaktywną niespodzianką w środku, czy piwnica połączona z mieszkaniem
niegdyś należąca do jakiegoś oficera. To jest charakterystyczne.
Nic nie wiesz. To miejsce spowite jest legendami, nieznanymi historiami
i przede wszystkim tajemnicami.

Ale od początku. Cofając się do lat 30stych XX wieku, miejsce to było niemiecką wsią o nazwie Linde. W trakcie wojny władze niemieckie, postanowiły przekształcić charakter tej miejscowości na garnizon wojskowy Gross Born, który miał kilka funkcji. Ćwiczyły tutaj między innymi oddziały Afrika Korps, dowodzone przez
gen. Rommla. Prócz poligonu, był tutaj także obóz jeniecki. Szacuję się, że spośród 50 tys. żołnierzy, (również w tym Polaków) którzy przewinęli się przez te ziemie,
ok. 20 tys. z nich, bezpowrotnie na niej zostało.

Krążą tu niesamowite przekazy dotyczące nie tylko Bornego Sulinowa, ale także okolic, które również należały do terenów wojsk niemieckich. W samym Bornem,
gdy się spyta mieszkańca co wie na temat tej miejscowości, najprawdopodobniej odpowie wieloma legendami. Jedną z nich, jest istnienie podziemnego miasta. Wiadomym jest, że istnieją tutaj bunkry, lecz legendy dopełniają tę tezę o cały system mieszkań podziemnych. Ziarnkiem prawdy może być fakt, że prócz torów kolejowych istniały tu także węższe tory, być może należące do kolejki wąskotorowej bądź
po prostu do tramwaju.

W 1945 roku na wschodnim horyzoncie zaczęły pojawiać się wojska radzieckie. Rosjanie przejęli niedługo potem teren Bornego i utrzymali jego militarny charakter. Mimo, że należało już teoretycznie do Polski, na mapach figurowało jako
„tereny leśne”. W rzeczywistości bowiem, utworzono tu bazę tzw. Północnej Grupy Wojsk a teren ten stał się niedostępny dla zwykłego śmiertelnika. Nieopodal Bornego, w Brzeźnicy znajdował się nawet magazyn radzieckiej broni nuklearnej
 i po dziś dzień można spotkać tam schrony po wyrzutniach rakiet.
Plotki o „radioaktywnym” charakterze tej miejscowości utrzymają się jeszcze pewnie przez jakiś czas, mimo, że oficjalne badania mówią, że Borne jest wolne od skażenia radioaktywnego.

Borne Sulinowo w okresie radzieckim było obszarem gdzie głównie mieszkali żołnierze wraz ze swoimi rodzinami. Gdy w 1992 roku opuścili to miasto, nie trzeba było nic budować a jedynie trochę przekształcić charakter istniejących już budowli.
I tak, po okresie niemieckim zostały tzw. „koszarowce” a po okresie sowieckim „leningrady” czyli bloki z charakterystycznej płyty.

Na pytanie, dlaczego nie powstało tutaj konkretne i większe muzeum
(istnieje jak na razie Izba Muzealna), ludzie odpowiadają:
przecież całe to miasto, to żywe muzeum.

Dzisiaj Borne Sulinowo zamieszkane jest przez ludzi z całej Polski. Interesującym wydaję się być fakt całej mozaiki tożsamości Bornego, jeśli o takowej w ogóle można powiedzieć. W tym reportażu opowiedziałam jedynie część historii, ponieważ podczas kilkudniowego pobytu tutaj, jedynie natknęłam się na małą cząstkę wiedzy
o tym miejscu i o procesach jakie tutaj zachodzą. Mam nadzieję, że zachęciłam
do tego, by odwiedzić to miasto i być może poznać je na swój sposób.



Więcej zdjęć możecie znaleźć w Dzienniku lub na Instagramie.



                                                                                           / Zofia